Login Hasło
Tylko najświeższe wiadomości
Wiadomości » Wrocław »

Śląsk Wrocław po Lidze Europejskiej. Tragedii nie było

Śląsk Wrocław po Lidze Europejskiej. Tragedii nie było

- Wracamy do Wrocławia z podniesionymi głowami - mówił trener Śląska Orest Lenczyk po remisie z Rapidem Bukareszt i odpadnięciu z Ligi Europejskiej. Jego zespół z rozgrywkami się pożegnał, ale swój występ w pucharach może uznać za względnie udany
Śląsk do Europy wrócił przecież po 24 latach przerwy, a z rywalizacji odpadł dopiero tuż przed fazą grupową rozgrywek, o której niedawno we Wrocławiu nikt nawet nie śmiał marzyć. Podopieczni trenera Lenczyka rozbili się o Rapid, czyli o przeszkodę, która na dziś była dla nich nie do przeskoczenia. Drużyna z Bukaresztu nie tylko bowiem była o wiele lepsza piłkarsko, ale rywalizację w Lidze Europejskiej traktowała bardzo poważnie. Dla Rumunów była ona może jeszcze ważniejsza niż dla Śląska, bo jak twierdził ich właściciel George Copos, tylko dochody zyskane w Europie pozwolą mu domknąć budżet klubu.

Tym samym w przypadku Rapidu nie było mowy o jakimkolwiek lekceważeniu wrocławian, co mogłoby się czasem zdarzyć, gdyby wicemistrzowie Polski mierzyli się z drużyną bardziej renomowaną. Zawodnicy z wielkich firm rywalizację w Lidze Europejskiej traktują bowiem jak uciążliwą konieczność i tym można tłumaczyć, dlaczego z tymi rozgrywkami pożegnały się już włoska AS Roma czy szkockie kluby z Glasgow - Celtic i Rangers.

W przypadku Rapidu żadnej taryfy ulgowej dla Śląska nie było, a że podopieczni Razvana Lucescu są od wrocławian o klasę lepsi, widać było w obu meczach. W pierwszym Rumuni wygrali we Wrocławiu 3:1, ale jeszcze bardziej dominowali w zremisowanym rewanżu. Tam, mimo lepszego wyniku Śląska, przewaga Rapidu była dość frustrująca, bo wiązała się nie tyle z fenomenalną grą gospodarzy, ale z niemal całkowitą bezradnością Śląska. Ten krzywdy nie potrafił bowiem zrobić rywalowi nawet wtedy, gdy gospodarze bramkę już zdobyli i zadowoleni z prowadzenia, oddali pole gry. Dość powiedzieć, że drużyna z Wrocławia w pierwszej połowie meczu niemal nie istniała, a w drugiej oddała ledwie dwa celne strzały na bramkę Rapidu. Jeden z nich po rykoszecie od obrońcy zmienił się w gola Waldemara Soboty. - Rapid grał swobodniej, było to widać na murawie, ale to dzięki trzem bramkom strzelonym we Wrocławiu. Rumuni momentami dali nam pograć, lecz umiejętności wielu doświadczonych graczy sprawiały, że Rapid stwarzał groźne sytuacje. Straciliśmy tylko jednego gola i to zasługa naszego bramkarza, który świetnie bronił. Nasi piłkarze grali w tych warunkach na tyle, na ile umieli i ambicją doprowadzili do remisu - mówił trener Lenczyk, który dodawał: - Żegnamy się z pucharami, ale do Wrocławia wracamy z podniesioną głową. Nie ma tragedii.

Jego zespół w sześciu pucharowych potyczkach wygrał raz, zanotował trzy remisy i dwie porażki. To oznacza, że w rankingu UEFA zdobył niespełna cztery punkty i gdyby w przyszłym sezonie w pucharach zagrał ponownie, to jego sytuacja byłaby podobna do tej, z którą do rozgrywek przystępował obecnie. Śląsk znów bowiem byłby losowany z najniższego koszyka i od początku musiałby zmagać się z wymagającymi rywalami.

Inna sprawa, że wrocławianie grę w Lidze Europejskiej okupili najmniejszymi stratami w lidze krajowej, bo w czterech kolejkach zdobyli aż 10 punktów i zanotowali najlepszy start w historii występów Śląska w ekstraklasie! Drużyna Lenczyka jest wiceliderem tabeli, a dodatkowo może się skupić tylko na rozgrywkach w kraju. W tym względzie jest w lepszej sytuacji od konkurentów do tytułu, czyli Legii Warszawa i Wisły Kraków, które do fazy grupowej się dostały i będą musiały łączyć grę na dwóch frontach. We Wrocławiu liczą więc, że w przypadku tych drużyn będzie tak jak w ubiegłym sezonie z Lechem Poznań, który z podobnym wyzwaniem sobie nie poradził i dzięki temu Śląsk mógł go wyprzedzić.

By tak się stało, podopieczni Lenczyka powinni w niedzielę wygrać u siebie z Widzewem Łódź, spisującym się w tym sezonie nadspodziewanie dobrze. Łodzianie latem stracili trenera Czesława Michniewicza i gwiazdę zespołu Darvydasa Sernasa, a mimo to do tej pory nie przegrali meczu, a punkty urwali już Wiśle i Polonii Warszawa.

Śląsk Wrocław - Widzew Łódź, niedziela godz. 14.30, stadion przy ulicy Oporowskiej


Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35760,10182553,Slask_Wroclaw_po_Lidze_Europejskiej__Tragedii_nie.html
Dodano: 27-08-2011 12:01
Odsłon: 220

Skomentuj: