Login Hasło
Tylko najświeższe wiadomości
Wiadomości » Wrocław »

Trener Lenczyk po porażce z Widzewem: Winne puchary

Trener Lenczyk po porażce z Widzewem: Winne puchary

- Dobrze, że mamy dwa tygodnie przerwy, bo gdybyśmy znów grali w tygodniu, to musiałbym sobie strzelić w głowę - powiedział trener Śląska Orest Lenczyk po porażce z Widzewem Łódź 1:2. Wrocławianie zaprezentowali się słabo, przegrali pierwsze spotkanie w sezonie i nie zostali liderem ligi, choć mieli na to ogromną szansę.
Do tego, by Śląsk po tym weekendzie przewodził T-Mobile Ekstraklasie, zabrakło przynajmniej remisu z widzewem. W piątek swój pojedynek przegrał bowiem dotychczasowy lider tabeli Lech Poznań, który uległ Górnikowi Zabrze 1:2. Po tym wyniku wrocławianie, by "Kolejorza" wyprzedzić, z Widzewem musieli zdobyć choćby punkt.

Śląsk nie tylko nie zdobył jednego punktu, ale nie wywalczył żadnego. Wrocławski zespół zaprezentował się bardzo słabo. Szczególnie nieporadnie gospodarze wyglądali w pomocy, gdzie notowali ogromną liczbę strat, co w zasadzie uniemożliwiało im konstruowanie akcji w ofensywie.

Dodatkowo drużyna Lenczyka błędy popełniała także przy wyprowadzaniu akcji przez stoperów, co przypominało sytuację ze spotkań Śląska z Rapidem Bukareszt w Lidze Europejskiej. W 38. minucie taki błąd popełnił Dariusz Pietrasiak, akcja Widzewa skończyła się rzutem wolnym, a po dośrodkowaniu z niego Mariana Kelemena pokonał obrońca Jarosław Bieniuk. Wówczas wrocławianie przegrywali już 0:2, bo pięć minut wcześniej pierwszą bramkę dla łodzian zdobył Mika Dzalamidze. Śląsk źle rozegrał rzut wolny na połowie Widzewa, stracił piłkę, a po długim podaniu Gruzin popędził z własnej połowy i znalazł się w sytuacji sam na sam z Kelemenem. Dzalamidze zwodem minął Słowaka i strzelił do pustej bramki.

- Mogliśmy mieć wszystko, a mamy tyle punktów, ile mieliśmy. Niestety, nie weszliśmy dobrze w to spotkanie; graliśmy ślamazarnie i po prostu źle. Nie mam jednak pretensji do zawodników. To nie jest kwestia tego, że oni nie walczyli. Trzeba zadać pytanie, czy oni byli w stanie - mówił po meczu trener Lenczyk, który otwarcie sugerował, że na postawie jego zawodników odbiła się gra w europejskich pucharach.

Śląsk odpadł z Ligi Europejskiej w czwartek, bo za silny dla niego okazał się Rapid. - W ciągu półtora miesiąca rozegraliśmy 11 meczów o stawkę. Oprócz tego wiele podróżowaliśmy, co odbiło się na treningu. Wielu zawodników daje mi już znać, że mają dość. Dobrze więc, że mamy dwa tygodnie przerwy na reprezentację, bo gdybyśmy grali teraz w tygodniu, to chyba musiałbym strzelić sobie w głowę - dodawał szkoleniowiec gospodarzy. Jego wytłumaczenie było jednak o tyle zaskakujące, że do tej pory w Śląsku trener Lenczyk konsekwentnie rotował składem, zmieniając w kolejnych meczach wielu graczy wychodzących w podstawowej jedenastce. A kadra drużyny - mimo wielu kontuzji - jest dość szeroka. Przecież w porównaniu z czwartkowym spotkaniem z Rapidem w niedzielę przeciwko Widzewowi w pierwszym składzie pojawili się tylko bramkarz Kelemen, stoperzy Pietrasiak i Marek Wasiluk oraz pomocnik Łukasz Madej. Pozostali zawodnicy powinni być więc przynajmniej w miarę wypoczęci, bo ostatnio w pucharach grali mało albo wcale.

- Proszę jednak pamiętać, że my do okresu przygotowawczego przystąpiliśmy po krótkich urlopach. Według mnie zbyt krótkich. Widzew miał do pracy dwa tygodnie więcej, a to w futbolu szmat czasu. Kto był piłkarzem, powinien nas zrozumieć. Kto nie był, to sorry - stwierdził w swoim stylu trener Śląska. W drugiej połowie zawodnicy Śląska zaprezentowali się nieco lepiej, ale przyniosło im to tylko jedną bramkę. W 66. minucie trochę barkiem, trochę głową gola dla wrocławian zdobył Sebastian Mila. Na nic więcej Śląska nie było stać. Drużyna trenera Lenczyka zaprezentowała się słabo i nie zasłużyła, aby zostać liderem ligi. Na razie jest w niej na drugim miejscu.

Śląsk - Widzew 1:2 (0:2)

Bramki: 0:1 - Dzalamidze (32), 0:2 - Bieniuk (38), 1:2 - Mila (65)

Śląsk: Kelemen - Celeban, Pietrasiak, Wasiluk (46. Socha), Spahić - Ćwielong (63. Sobota), Sztylka, Dudek, Madej (71. Diaz) - Mila - Voskamp. Widzew: Mielcarz - Broź (55. Mroziński), Bieniuk, Ukah, Dudu - Budka, Panka, Pinheiro, Dzalamidze (82. Bartkowski) - Oziębała (22. Grzelczak), Okachi.


Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35760,10189633,Trener_Lenczyk_po_porazce_z_Widzewem__Winne_puchary.html
Dodano: 29-08-2011 12:02
Odsłon: 120

Skomentuj: