Login Hasło
Tylko najświeższe wiadomości
Wiadomości » Katowice »

Egzekucja starych kasztanowców

Egzekucja starych kasztanowców

Wyrok śmierci na poniemieckie kasztanowce wydano nieumyślnie w zabrzańskim magistracie. Egzekucję zaczęły koparki budujące dwa kilometry ścieżki rowerowej wzdłuż historycznej alei drzew przy ul. Jordana.
Wzdłuż ulicy prowadzącej do Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Rokitnicy posadzono przed wojną kilkadziesiąt pięknych drzew, które przez 90 lat wystrzeliły wysoko. W ich cieniu poboczem toczył się tramwaj, a w tym roku w UM wymyślono, żeby śladem usuniętych przed laty szyn poprowadzić chodnik z kostki i asfaltowaną ścieżkę rowerową. - Nawet cieszyliśmy się z tego, aż kilka tygodni temu pod pnie kasztanowców podjechały ciężkie koparki. Posuwały się równo i głęboko. Wielkimi łychami obcinały jak leci wszystkie korzenie, które w wykopie tkwiły na drodze maszyn! - Ewa Szyguła, lekarka mieszkająca tuż przy placu budowy, przerażona robiła zdjęcia aparatem cyfrowym i pokazuje nam sterty obciętych korzeni, które zdążono już wywieźć. Podziemne resztki drzew wystają do dziś kikutami z nasypów ziemi przy drodze. Widać też gołym okiem, jak maszynami poraniono pnie, zdzierając z nich korę aż do żywych warstw. Po trzech tygodniach robót gotowy jest zarys ścieżki: betonowe krawężniki wkopano o pół metra - metr od kasztanowców, tuż przy pniach.

Wzburzona dr Szyguła próbowała powstrzymywać robotników, ale młody inspektor nadzoru tylko wykpił jej skargi. - Przesadzacie z tą ekologią! Drzewka i ptaszki nie są ważniejsze niż ludzie - usłyszała. W wydziale ekologii UM w Zabrzu urzędnicy uświadomili lekarkę, że z kasztanowcami przy ul. Jordana nie mają nic wspólnego. Bo zielenią w Zabrzu zajmuje się wydział infrastruktury komunalnej. Tam urzędniczka przyznała, że chyba nie tak powinno się budować ścieżki rowerowe. Ale za to już odpowiada wydział inwestycji, skąd Szygułę odsyłano z powrotem do ekologów i pouczono, że oczywiście, jak każdy obywatel, ma prawo składać skargi, ale niczego to nie zmieni.

"Gazeta" miała więcej szczęścia - zapytany przez nas, dlaczego robotnicy nie przejmują się kasztanowcami, Kazimierz Ladziński, naczelnik wydziału inwestycji, natychmiast pryncypialnie unosi się świętym gniewem: - Nie przejmują się? Więc zaczną od dziś się przejmować! Wysyłam na miejsce kontrolę - naczelnik tłumaczy, że wykonawca nie miał prawa niszczyć drzew, miał dostosować technologię do zastanych warunków, nawet gdyby trzeba ręcznie zgłębiać wykop łopatami. Miał obowiązek raportować trudności, ale na nic się nie skarżył.

Dr Paweł Kojs z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego, dyrektor Śląskiego Ogrodu Botanicznego w Mikołowie, jest pewien, że postępowanie budowlanych było nieprawidłowe i oznacza w praktyce wyrok śmierci dla starych kasztanowców, które - osłabione jak wszędzie przez szrotówka - nie pozbierają się po podcięciu korzeni. - Zwłaszcza jednostronnym! - zaznacza dendrolog. - Szansą dla drzew byłaby proporcjonalna redukcja koron. Utwardzona nawierzchnia ścieżki nie szkodziłaby, pod warunkiem że z boku wydrąży się specjalne kanały zasilające system korzeniowy w wodę - dr Kojs ubolewa, że planując inwestycję nikt w Zabrzu nie pomyślał o konsultacji ze specjalistami. Dodaje, że podobne budowy, tanio, szybko, bez dbałości o los drzew, są w śląskich miastach typowe. - W Zabrzu skutki przyjdą po trzech, pięciu latach. Za zniszczenie drzew wykonawca powinien ponieść surowe konsekwencje, ale jeśli w zamówieniu urzędnicy nie zastrzegli warunku, żeby szczególnie oszczędzać rośliny, przedsiębiorstwo najpewniej wykręci się od odpowiedzialności - objaśnia dr Kojs i ocenia, że budowanie nowej ścieżki w historycznej alei jest bardzo dyskusyjnym i nienowoczesnym pomysłem. - Na świecie takie ścieżki z ostrożności prowadzi się od trzech do siedmiu metrów od starych alej.

Spółkę Rejonowe Przedsiębiorstwo Robót Drogowych Rybnik (wygrała przetarg najniższą ceną 560 tys. zł) nadzoruje z ramienia UM Bronisław Czempas, który uważa, że żadnych drzew nie uszkodzono. - Ja czegoś podobnego nie stwierdziłem, inspektor nadzoru, z którym często się kontaktuję, także nie stwierdził. Może tylko przypadkiem jakieś drobne otarcia, jak na każdej budowie - zapewnia urzędnik i dodaje, że wprawdzie na piśmie nie zastrzeżono bezpieczeństwa drzew, ale ustnie zwracano robotnikom uwagę, żeby kopali ostrożnie.


Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,10267144,Egzekucja_starych_kasztanowcow.html
Dodano: 11-09-2011 13:00
Odsłon: 180

Skomentuj: